Ceną powstania bardzo potrzebnej miastu promenady było zniknięcie wielu uroczych, zielonych zakątków Jeziora Ełckiego. Budowa była trudna technicznie, było mało miejsca, część brzegu została sztucznie uformowana.


Kolejna część promenady nie musi ingerować w przybrzeżną roslinność, nawet jeżeli są to zwykłe krzaki. Warto zachować piękne zakątki prawdziwego mazurskiego jeziora i nie zamieniać w całości jego brzegów w ubikację dla piesków.


Spędzając czas nad wodą widzę, że wiele osób spacerujących i pływających wybiera dziką część jeziora. Za przesmyk przenoszą się też wodne ptaki, o rybach nic mi nie wiadomo :)


Możliwa jest koncepcja dwóch części jeziora - miejskiej z I częścią promenady i zielonej, pełnej pięknych zatoczek, z promenadą biegnącą w sensownej odległości od naturalnego brzegu.


Niestety na razie ta naturalność przejawia się w powstaniu dzikiego wysypiska gruzu i śmieci za szkołą nr 5, kilka metrów od trzcin...